— Od początku roku wymieniliśmy z Urzędem Komunikacji
Elektronicznej 7 tysięcy pism — powiedział dziś dziennikarzom Ireneusz Piecuch,
sekretarz generalny Telekomunikacji Polskiej.
23 listopada jest 327 dniem roku. Odliczając dni wolne od
pracy wychodzi, że dzienna dawka korespondencji na linii TP-UKE to ok. 31 pism.
Przyznam, że nie potrafię przeliczyć tego na roboczogodziny. Nie umiem też
oszacować jakie koszty związane są z wygenerowaniem tak dużej liczby pism.
Czuję, że prawnicy na tym dobrze zarobili.
TP sprzedała też dziś dziennikarzom jeszcze jedną informacje
dotyczącą stosunków z UKE. Nie była to już informacja statystyczna. Brzmiała
raczej kolejny komunikat o stanie stosunków.
Mecenas Maciej Rogalski, dyrektor pionu współpracy
regulacyjnej Grupy TP zapowiedział, że w przyszłym tygodniu TP złoży formalną
skargę do Komisji Europejskiej dotyczącą nieprawidłowego — zdaniem TP —
interpretowania przez UKE zapisów unijnych dyrektyw o dostępie i o usłudze
powszechnej. Chodzi oczywiście o to, że prezes UKE — mimo pozytywnej opinii
audytora — nie zaakceptowała przedstawionego przez TP audytu ze
sprawozdawczości regulacyjnej za 2006 rok.
Jaki jest cel skargi? Jak wyjaśnił pan mecenas „chcemy
przekonać KE, by zaczęła postępowanie w tej sprawie przed Europejskim
Trybunałem Sprawiedliwości”.