Nov 19

Na dorocznej konferencji telekomunikacyjnej organizowanej
dla inwestorów przez amerykański bank inwestycyjny Morgan Stanley, wszyscy byli
„przeciw”, a tylko jeden był „za”.

Chodziło oczywiście o nowy pakiet regulacyjny Unii
Europejskiej forsowany przez komisarz Viviane Reding. Jak piszą agencje pakiet,
w tym pomysł powołania superregulatora i możliwość funkcjonalnej separacji
telekomów na część detaliczną i hurtową spotkał się z ostrą krytyką szefów
takich telekomów jak Deutsche Telekom, Telefonica, Portugal Telecom, czy
Telekom Austria.

I tylko Ben Verwaayen, szef BT nie wpisywał się w ten zgodny
chór. Stwierdził, że gdy słyszał zgodną krytykę planów pani komisarz, rosło w
nim przekonanie, że „robi ona dobrą robotę”. Mówił, że pani Reding „ma misję” i
jeśli jest coś dobrego do zrobienia to, trzeba to zrobić.

Skąd ta odmienność opinii? Może z tego powodu, że BT ma już
za sobą to coś, czego branża boi się jak diabeł święconej wody. Tym czymś jest
funkcjonalna separacja.

Ben Verwaayen przyznał, że i on i całe BT ciężko pracowali,
by nowy model funkcjonowania telekomu zadziałał. Zauważył, że „nikt nigdy na
świecie tego wcześniej nie zrobił”. I dodał znamienne zdanie, że to co jest
teraz jest dobre.

— Jesteśmy bardziej efektywni, mamy lepszą kontrolę nad
naszymi usługami, tworzymy więcej nowych produktów, ale może oni widzą rzeczy,
których ja nie widzę — powiedział odnosząc się do krytycznych słów swych
kolegów CEO europejskich telekomów.

W ostatnich dniach sporo rozmawiałem o funkcjonalnej
separacji z osobami, które sporo ze swojej zawodowej praktyki wiedzą o
Telekomunikacji Polskiej. Opinie były podzielone. Jedni mocno krytykowali
pomysł szafując argumentami dotyczącymi ograniczenia inwestycji. —Kto za nie
będzie płacił? — brzmiało często stawiane pytanie. Gdy z ust zwolenników
podziału padała odpowiedź, że TP Hurt pojawiało się kolejne pytanie: A skąd
weźmie pieniądze? I na nie była odpowiedź: od TP Detal i innych firm
korzystających odpłatnie z infrastruktury TP Hurt. Ale te odpowiedzi nie
przekonywały.

A zwolennicy podziału mówili, że prezes Maciej Witucki ma niepowtarzalną
okazję głębokiej restrukturyzacji TP i poprawy jej efektywności i gdyby byli na
jego miejscu uprzedziliby to co wydaje się być nieuchronne. — Lepiej zrobić to
na własnych warunkach — argumentowali i szybko dodawali, że najpierw taką
filozofię musiałby przyjąć główny właściciel TP, czyli France Telecom. I tu
zapewne zaczynają się schody.